Rzadko używam tego słowa. Zbyt wiele narosło wokół niego skojarzeń z nudą, sztywnym rytuałem albo moralną wyższością ludzi, którzy uważają się za lepszych od innych.
W oryginalnym języku Nowego Testamentu eusebeia, nie oznacza odhaczania religijnych obowiązków. To po prostu właściwa, szczera postawa serca i życie w najlepszym wydaniu – po Bożemu.
Jak sobie wyobrażam prawdziwą pobożność?
Jako stan wyrwania się z grawitacji ziemskich, utartych schematów, lęków i opinii innych ludzi, by swobodnie biec prosto do Boga.
Jak rakieta kosmiczna (Artemis? 😉 . Aby dolecieć do celu, musi pokonać grawitację Ziemi. Potrzebuje potężnej prędkości ucieczki – ponad 11 km/s – żeby wyrwać się z przyciągania planety. Prawdziwa duchowość jest dla mnie właśnie taką siłą odklejającą nas od utartych religijnych schematów.
Wyobrażam sobie pobożność jako wolną, otwartą przestrzeń do życia z Bogiem.
Wyobraź sobie bardzo brudną, zapuszczoną kuchnię. Trzeba ją najpierw posprzątać, wyszorować i naprawić meble. Gdy przestrzeń jest już czysta, Szef Kuchni wchodzi i mówi: „No dobra, zaczynamy. Teraz ogranicza nas tylko wyobraźnia”. Dla mnie pobożność to moment, kiedy oddajesz Bogu uporządkowaną przestrzeń w swoim życiu, a On staje się Szefem, który zaczyna tworzyć coś pięknego. Nie musisz już potykać się o stare błędy ani co chwilę odklejać od tłustych plam przeszłości.
Przeciwieństwem takiego życia jest zamknięcie w sztywnych, ziemskich kalkulacjach.
W Ewangelii Marka jest przejmująca historia o uczniach Jezusa, którzy wpadli w absolutny szok na widok cudu – Jezusa chodzącego po wodzie. Biblia mówi wprost: ich serca były odrętwiałe, skostniałe i zrogowaciałe. W medycznym języku greckim to słowo oznacza gruby, niewrażliwy modzel, który powstaje na skórze. Ci ludzie nie byli złymi człowiekiem. Po prostu ich serca pokryły się twardą skórą rutyny. Stracili duchowe czucie. Jeśli czujesz dziś pustkę lub samotność, może Twoje serce też obrosło takim pancerzem ochronnym przed światem?
Jezus bez przerwy łamał takie twarde, ludzkie schematy.
W Ewangeliach ludzie bez przerwy mijali się z Bogiem, bo mieli w głowach zbyt ciasne schematy.
Myśleli tylko o polityce, patrzyli na świat zbyt materialnie albo gorszyli się, gdy Jezus przekraczał ich płytkie, religijne tradycje.
Słyszałeś/aś może kiedyś o wykręcaniu rąk Bogu? To wtedy kiedy wiemy lepiej niż On, a On „nie ma wyboru” – ma tak być i kropka.
Sam często łapię się na braku takiej dojrzałości.
Czytam historię o cudownym nakarmieniu pięciu tysięcy ludzi i myślę sobie: „Skoro w nią wierzę, to czemu tak potwornie martwię się o swoją pracę i jutrzejszy dzień?”.
Wrogiem autentycznej duchowości (pobożności) wcale nie musi być wielki, widowiskowy grzech. Najczęściej jest nim zwykłe, ciasne ludzkie myślenie i utarte schematy, w których próbujemy przetrwać sami.
Jeśli masz już dość samotnej walki z grawitacją codziennych problemów, jeśli czujesz, że dotychczasowa religijność tylko Cię rozczarowała – spróbuj spojrzeć na to inaczej.
Prawdziwa wiara to wolna przestrzeń, w której pozwalasz Bogu działać na Jego zasadach. Otwórz się na Jego głos. Pozwól Mu połamać Twoje stare, bezpieczne, ale ciasne schematy.
Jeśli chcesz pogadać o tym, jak zacząć od nowa, bez oceniania i bez instytucjonalnej presji – napisz do mnie na kwidzynkz@gmail.com.