
Pragnienie, którego nie ugasisz słoną wodą
Wyobraź sobie rozbitka na tratwie. Słońce pali, a jego usta są całkowicie wysuszone. Wokół widzi nieskończony ocean, ale wie, że picie słonej wody to wyrok – im więcej jej wypije, tym silniejsze będzie pragnienie. Współczesny świat bardzo przypomina ten ocean. Próbuje uciszyć naszą wewnętrzną, duchową tęsknotę za pomocą „cukierków” – nowych gadżetów, kolejnych wyjazdów, pogoni za awansem czy bezmyślnego przewijania social mediów. To jednak nie działa. Prawdziwego głodu duszy, tęsknoty za Bogiem i sensem życia nie da się zaspokoić rzeczami materialnymi. Jezus zna to palące pragnienie. Podczas żydowskiego Święta Namiotów (Sukkot), w kulminacyjnym momencie radosnego rytuału wylewania wody, stanął i zawołał donośnym głosem: „Jeśli ktoś pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak mówi Pismo, rzeki





